Podsumowanie mojego oczyszczania szafy zostało zwieńczone
układaniem rzeczy w nowej komodzie. Trzy spakowane wory czekają na
odtransportowanie i wiele rzeczy dostało/dostanie nowy dom.
Selekcja ubrań była dla mnie jednym z najtrudniejszych
etapów pozbywania się rzeczy, ponieważ tutaj najbardziej kierowałam się
podejściem, że coś się może przydać. Moje rzeczy nigdy nie były jakoś
szczególnie zniszczone, gdyż zawsze o nie dbałam i wiele z nich to ubrania
bardzo dobrej jakości. Trudno było mi odróżnić rzeczy potrzebne od
niepotrzebnych.
Kategoria pierwsza to rzeczy nowe/”na specjalne okazje”/garnitury.
Kategoria trzecia to rzeczy „po domu”
Kategoria czwarta (najbardziej problematyczna) to rzeczy,
które:
a) nosiłam kiedyś, nie są zniszczone, ale teraz jakoś nie
pasują, ale wyrzucić szkoda,
b) rzeczy, które nie są zniszczone, ale nie leżą dobrze (bo np.
mają 8 lat i od czasów liceum moje ciało „nieco” się zmieniło,
c) rzeczy, które nie są zniszczone, ale w międzyczasie nie
pasują do żadnej innej rzeczy w mojej szafie,
d) rzeczy niewystarczająco dobre, aby nosić je na co dzień,
ale w moim mniemaniu zbyt dobre, aby chodzić w nich tylko po domu.
Obecnie pozbyłam się prawie wszystkich rzeczy z kategorii
czwartej, poza rzeczami z podpunktu d. One zostały przeniesione do kategorii
trzeciej, która przeżywa właśnie swój renesans. Nie ma niczego z plamami, dziurami,
spranego i rozciągniętego i nie trzeba się wstydzić przed listonoszem.
Nie brakuje mi też żadnej z rzeczy, których się pozbyłam. Wręcz
przeciwnie, czuję się lżejsza o jakieś trzysta kilogramów. Kiedy układałam te
rzeczy w nowym mieszkaniu zdałam sobie sprawę, jak krótki żywot ma wiele
rzeczy, które ze sobą przywiozłam i wiem, że za jakiś czas czeka mnie kolejna
selekcja. Na dzień dzisiejszy są to jednak rzeczy wystarczająco dobre, aby je
zostawić, z których będę korzystała. Zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży wiele
ubrań na mnie nie pasuje (spodnie, koszule) i muszę ratować się tym, co mam,
ponieważ wolałabym uniknąć kupowania dodatkowych ubrań.
Wiem, że mam wystarczającą ilość rzeczy, w których czuję się
dobrze.
Przeszłam już lekcję z szafami - ufff! na szczęście wyszłam z tego zwycięsko. Nie było łatwo, ale teraz o ile łatwiej szybciej skompletować set na wyjście i utrzymać porządek!
OdpowiedzUsuń