bild

bild

wtorek, 25 sierpnia 2015

Minimalistyczna szafa

Podsumowanie mojego oczyszczania szafy zostało zwieńczone układaniem rzeczy w nowej komodzie. Trzy spakowane wory czekają na odtransportowanie i wiele rzeczy dostało/dostanie nowy dom.

Selekcja ubrań była dla mnie jednym z najtrudniejszych etapów pozbywania się rzeczy, ponieważ tutaj najbardziej kierowałam się podejściem, że coś się może przydać. Moje rzeczy nigdy nie były jakoś szczególnie zniszczone, gdyż zawsze o nie dbałam i wiele z nich to ubrania bardzo dobrej jakości. Trudno było mi odróżnić rzeczy potrzebne od niepotrzebnych.

Kategoria pierwsza to rzeczy nowe/”na specjalne okazje”/garnitury.

Kategoria druga to rzeczy na co dzień, które nosiłam na uczelnię, do pracy, na zakupy

Kategoria trzecia to rzeczy „po domu”

Kategoria czwarta (najbardziej problematyczna) to rzeczy, które:

a) nosiłam kiedyś, nie są zniszczone, ale teraz jakoś nie pasują, ale wyrzucić szkoda,
b) rzeczy, które nie są zniszczone, ale nie leżą dobrze (bo np. mają 8 lat i od czasów liceum moje ciało „nieco” się zmieniło,
c) rzeczy, które nie są zniszczone, ale w międzyczasie nie pasują do żadnej innej rzeczy w mojej szafie,
d) rzeczy niewystarczająco dobre, aby nosić je na co dzień, ale w moim mniemaniu zbyt dobre, aby chodzić w nich tylko po domu.

Obecnie pozbyłam się prawie wszystkich rzeczy z kategorii czwartej, poza rzeczami z podpunktu d. One zostały przeniesione do kategorii trzeciej, która przeżywa właśnie swój renesans. Nie ma niczego z plamami, dziurami, spranego i rozciągniętego i nie trzeba się wstydzić przed listonoszem.  

Nie brakuje mi też żadnej z rzeczy, których się pozbyłam. Wręcz przeciwnie, czuję się lżejsza o jakieś trzysta kilogramów. Kiedy układałam te rzeczy w nowym mieszkaniu zdałam sobie sprawę, jak krótki żywot ma wiele rzeczy, które ze sobą przywiozłam i wiem, że za jakiś czas czeka mnie kolejna selekcja. Na dzień dzisiejszy są to jednak rzeczy wystarczająco dobre, aby je zostawić, z których będę korzystała. Zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży wiele ubrań na mnie nie pasuje (spodnie, koszule) i muszę ratować się tym, co mam, ponieważ wolałabym uniknąć kupowania dodatkowych ubrań.



Wiem, że mam wystarczającą ilość rzeczy, w których czuję się dobrze.    

1 komentarz:

  1. Przeszłam już lekcję z szafami - ufff! na szczęście wyszłam z tego zwycięsko. Nie było łatwo, ale teraz o ile łatwiej szybciej skompletować set na wyjście i utrzymać porządek!

    OdpowiedzUsuń