Nowy rok przebiegał
pod znakiem słonecznej pogody i długich spacerów. Sprzątnięta choinka i ozdoby
świąteczne. Nagle w mieszkaniu zrobiło się bardzo pusto i smutno, bez tej
kolorowej mieszaniny ozdób. Nasze wnętrza znowu zamieniły się w
biało-szaro-czarną mieszankę rzeczy użytecznych i użytecznych.
Pielęgnuję zasadę
in&out i sprawdza się znakomicie. Wprawdzie nasza córeczka, jako nowy
obywatel świata na szczęście nie musi się do niej stosować, to w naszym wypadku
zasada ta działa bardzo dobrze. Po wyrzuceniu dwóch płaszczy zimowych przyszedł
czas na poszukiwania nowego… niestety stosunek ceny do jakości nie zawsze idzie
ze sobą w parze, a z kolei płaszcz 100% wełny, dobrze wykonany, ale drogi nie
do końca sprawdzi się na co dzień, kiedy to moim głównym zajęciem przez
najbliższe dwa lata będzie opieka nad córką. Póki co wyczekuję na przesyłkę i
mam nadzieję, że spośród czterech różnych uda mi się coś wybrać.
Od kiedy mój ostatni lakier do paznokci zgęstniał, nie posiadałam czerwonego
koloru. Nowy lakier znalazłam pod choinką i jest to mój mały luksus, który przy
braku makijażu i stroju młodej mamy daje mi trochę więcej pewności siebie. Ot,
taka drobnostka, ale bardzo poprawiła mi nastrój w świątecznym okresie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz